Luźne przemyślenia

Dość ciężko pisze mi się niniejszy tekst – klawiatura lubi się wymykac spod kontroli, gdy nie jest
w poziomie. Z góry przepraszam też za wszystkie "orty", bo czcionkę Courier 10 pt
ciężko się czyta na ekranie z odległości 2 m.
Myślisz zapewnie – co jest grane?
Klawiatura leży na moich kolanach, jako że większą cześć dnia spędziłem dzis w łóżku
ze względów zdrowotnych. Tak jest i teraz – nie jest łatwo używać komputera nie siedząc na fotelu
przed biurkiem. Ano, kiedyś trzeba – z racji wykonywanej pracy robilem już to chyba w różnych
pozycjach – pod biurkiem włącznie. Tylko na suficie jeszcze nie 😉

Jadąc na uczelnię mijałem billboard reklamujący jeden z nowootwartych łódzkich banków,
co to dopiero "nabierają wiatr w żagle" i uwagę przykuła mniej więcej taka treść:

Mówią, że zaprzedałbyś duszę.
My pytamy: Jaki jest kurs?

W pierwszej chwili przychodzi na myśl (zupełnie nie wiem dlaczego)
"Dusza ludzka jest nieśmiertelna " znane z religii.
Logicznym jest, że ludzkiej duszy kupić nie można, choć można kupić czyjąś przychylność,
a co za tym idzie poparcie, itd.. Za pieniądze można zrobić dużo rzeczy.
A bez pieniędzy?
Odpowiadamy: Też dużo.

Gdy byłem wczoraj w jednej z łódzkich firm poligraficznych, miły człowiek z którym
rozmawiałem, w pewnym momencie stwierdził, iż byłby w stanie żyć bez telewizora (w przenośni miał zapewne większość
dóbr cywilizacyjnych). Rano w radiu słyszę relację z uhonorowania w Urzedzie Miasta
(lub Wojewódzkim – nevermind) par posiadających piećdziesięcioletni staż pożycia małżeńskiego.
Jeden z małżonków stwierdził, iż wolałby żyć z partnerką w ubóstwie, niż w dostatku samotnie,
gdyby stanął przed takim wyborem.

...tu było kilka dni prz erwy...
Zdążyłem też się podkurować 😉

Jeśli wolno mi wyrazić swój pogląd na te sprawy, to kiedyś powiedziałem,
że chciałbym przeżyć swoje życie tak, aby na końcu powiedzieć "było w porządku",
cokolwiek to ma oznaczać (niektórzy mogą sądzić, iż te słowa posiadają zbyt mały ładunek
emocjonalny, ale mnie taki wystarcza). Jakie będzie to życie ocenię więc na końcu – na razie
moge się co najwyżej pokusić o jakieś drobne podsumowania.

Czy jestem zadowolony z dotychczasowego życia?
Jestem. Było parę podknięć i upadków, było też wiele sytuacji kiedy stałem na krawędzi
przepaści, było też wiele chwil wzruszeń i radości. I pewnie jeszcze wiele będzie
– najlepsze wszak mam przed sobą.

Wiele nieznanych pozostało jeszcze do odkrycia, mmmmm….
Dobra, zbaczamy z tematu 😉

Gdyby zapytano mnie jak chciałbym przeżyć swoje życie, chyba powiedziałbym,
że tak samo. Nie jestem tradycjonalistą – fakt, parę rzeczy bym zmienił,
ale pęd ku lepszemu to chyba jakaś pomyłka.
– Domek jednorodzinny na Smulsku/Janowie/Złotnie/Liściastej/Pienistej?
Dziękuję w swoim czasie.
– Pieniądze?
Ponoć szczęścia nie dają, choć często się łapię na myśleniu co bym zrobił
mając tyle i tyle – oczywiście w kategoriach realnych, tzn. za parę lat, gdy
będę pracował za tyle, tyle czasu, itp.
Dużo się zresztą teraz mówi o tym, iż młodzi ludzie myślą o szybkiej karierze, itp.
My pytamy: Dlaczego?
Ano dlatego, że przyszło nam żyć w takich czasach, a nie innych (genezy się nie podejmuję).
Co otrzymuje człowiek startujący w życie?
Bagaż doświadczeń, wiedzę nabytą (własną + wykształcenie) i błogosławieństwo od rodziny.
Rzadko kto po ukończeniu uczelni ma wiedzę plus doświadczenie, uregulowany
stosunek do słuzby wojskowej/sytuację macierzyństwa, itp.. Gdzie się człowiek nie
obejrzy tam doły. Nikt nie mówił, że życie będzie przyjemne.
Ponoć człowiek to istota, która lubi sobie upraszczać życie – między innymi dlatego
mamy komputery, tylko czemu "zwykłego" życia nie można uprościć?
To już pozostawiam Wam, bo ja – szczerze pisząc – nie mam bladego pojęcia jak.

Share