SnailRunner

Przypomina długą zółto-czerwono-czarno-białą gąsiennicę.
Powoduje sensację na ulicach.
Ma 29.5 m długości, 2,3m szerokości.
58 miejsc siedzących, 116 stojących plus jedno rozkładane.
Teoretycznie.

Od blisko dwóch tygodni Łodzianie mogą się cieszyć nowym nabytkiem miasta i spółki MPK - CityRunnerem. Tramwaj, który początkowo miał kursować od stycznia br, został oficjalnie udostępniony pasażerom 28 marca przed świętami Wielkiej Nocy.
Oficjalne powody obsuwy to konieczność napraw torowiska, badania homologacyjne, testy, etc. Są też nieoficjalne - tramwaj podczas nocnych testów na al. Piłsudskiego zawadził o krawędź peronu na przystanku przy Targowej - podobno źle wyliczono skrajnię.

Poniżej trochę moich doświadczeń z "Citkiem" jako miłośnika transportu szynowego, oraz klienta MPK - pasażera linii 10.

28.03.2002. Czwartek
Podobno dziś ma jeździć po raz pierwszy. Diabli wiedzą kiedy.
15:45 W trafficu ESKI słychać o kłębiącym się tłumie 
      przed Centralem, i że "Citek" zaraz pojedzie
      na Retkinię. Najwyższe władze lokalne zjawiły się na
      rogu Mickiewicza i Kościuszki, aby oddać nowy tramwaj
      pasażerom MPK.
      "Z siłą wodospadu" chwytam aparat i wybiegam
      z domu na al. Wyszyńskiego, żeby go zobaczyć.
      Czekam 5, 10, 15 minut... godzinę...

17:10 CityRunnera nadal ni du du. Idę do domu. (dzień później
      dowiedziałem się, że jechał kilkanaście minut wcześniej
      zanim przyszedłem...).
      Obszerny fotoreportaż znajduje się na
      stronie Łukasza Stefańczyka.

29.03.2002. Piątek
      Dzisiaj podobno też ma jeździć... ;-)

12:00 Wychodzę z domu do pracy, po drodze dowiadując się,
      że "nowy tramwaj jechał przed chwilą
      ul. Wyszyńskiego".
      Great. Podobno pojechał w stronę krańcówki, 
      więc zaraz będzie jechał w stronę miasta.
      Wychodzę na przystanek i widzę go jak stoi już 
      na górze przy Retkińskiej.
      Ładny. Jeszcze ładniejszy jak
      podjeżdża. Czar pryska po wejściu
      do środka - trochę ciasnawo.
      Trudno się rozejrzeć po środku
      - dużo ludzi nim już jedzie.
      Z tyłu wygodne foteliki 
      dla trzech osób (tzw. loża)
      i panoramiczna szyba widokowa
      - podobnie jak w kabinie
      motorniczego. Trochę czuję się
      jak w akwarium. Łagodny gwizd
      i płynnie ruszamy w kierunku miasta.
      W sumie jest cichy (wyłączając
      rezonans plastikowych części 
      wykończenia i hałas wóżków od torów). 
      Ludzie na przystankach patrzą na wagon 1201 (taki 
      CityRunner ma numer inwentarzowy) jak na zjawsko 
      porównywalne z pojawieniem się UFO. Szkoda, że nie 
      miałem aparatu akurat w ręku, bo byłoby ładne zdjęcie;)
      Na Kaliskim 1201 osiąga 105% zapełnienia, gdzie 5% 
      to kanarzy obstawiający "Citka",
      żeby go ktoś nie skrzywdził (porysował szyb, pomazał,
      etc...) Rozsądne posunięcie ze strony MPK,
      ale prędzej czy później znajdzie się jakiś chuligan,
      któremu się będzie nudziło.
      Całe szczęście, że wysiadam przy Centralu,
      bo tam zapełnienie sięgnęło chyba 130%...
      Każdy koniecznie chce się przejechać nowym dzieckiem 
      MPK, chociaż nawet by mu to było nie po drodze. 
      Nic dziwnego, nowe przyciąga.
            
30.03.2002 Sobota
      Jadę z rodzicami na cmentarz.
      Instynktownie biorę aparat.
      Mocny upał jak na tę porę roku - ludzie się cieszą,
      że Święta będą nareszcie słoneczne. Nie przeliczyłem 
      się, gdy dojeżdżamy do Centralu "Citka"
      już widać z daleka.
      Ładnie się prezentuje, ciekawe jak długo.


      Wracamy z Cmentarza - postój na skrzyżowaniu 
      Piłsudskiego/Śmigłego-Rydza i znów gimnastykuję palce 
      na spuście migawki...


      1201 z wyraźnym mozołem przejeżdża po tutejszych
      rozjazdach - jakby motorniczy specjalnie zwalniał,
      bo się czegoś bał.

31.03.2001 Niedziela
      Jedziemy na kolejny cmentarz.
      Instynktownie biorę aparat.
      1201 wyłania się na przystanku przy Waltera Janke
      na tzw. bocianach.
      Zapełniony w stopniu wskazującym na zainteresowanie.


02.04.2002 Wtorek
15:15 Jadąc "czternastką" z pracy zastanawiam się,
      gdzie jest teraz 1201. Już po chwili widzę go na pętli
      przy Oszczepowej - obok samochód z nadzoru ruchu MPK
      i inna "14".
      Dwóch gości coś przy nim grzebie.
      Widocznie zdefektował.
      Współpasażerowie nie pozostawiają na MPK 
      i Zarządzie Miasta suchej nitki; słyszę zdanie
      wypowiedziane z ironią w głosie:
      "- no tak, nowy tramwaj dla Łodzi..."
      Podobno to tym razem nie była awaria, lecz błąd  
      motorniczego. Prawda leży pewnie gdzieś po środku.

04.04.2001 Czwartek
07:35 Stoję na przystanku przy Króla czekając na     
      "10", którą jeżdżę zwykle na uczelnię. 
      Z reguły jest zapchana, ale czasem udaje się wsiąść.
      Rozkładowo 3 min. po niej powinna przyjechać 
      "14", która jest puściejsza,
      a przy Centralu najczęściej przyjeżdża równo
      z "10", która jedzie wcześniej.

07:43 Dziś zamiast zwykłego tramwaju złożonego z wagonów
      typu 405 na górnym przystanku widać CityRunnera.
      Już się cieszę na myśl, czym będę dojeżdżać połowę
      drogi na uczelnię. Dzięki Ci MPK. 
      Chyba się jednak przeliczyłem - 1201 stoi na 
      Retkińskiej 3 zmiany świateł - widocznie tyle ludzi
      nim już jedzie, że nie idzie zamknąć drzwi.

07:46 Z pięciominutowym opóźnieniem "Citek" 
      podjeżdża na mój przystanek. O wsiadaniu do niego
      nie ma mowy - ludzie jadą przyklejeni do drzwi i szyb.
      Zamiast "komfortowej" szklarni w CityRunnerze
      zadowalam się "czternastką", która wlecze się
      z tyłu, o niebo luźniejszą. Do Centralu dotrzymujemy 
      kroku 1201 - tramwaj ma dwukrotnie dłuższy postój
      na każdym przystanku, tylu jest chętnych...
      Kolega, który wsiada dwa przystanki wcześniej (miał 
      szczęście załapać się jeszcze na miejsce stojące :) 
      mówi, że na Retkińskiej "Citek" stał tyle 
      czasu, bo motorniczy szukał gdzie się wyłącza 
      fotokomórki w drzwiach i przechodzi na ręczne
      zamykanie.

      Tak sobie myślę, że jutro chyba wstanę wcześniej
      i pojadę na krańcówkę, żeby się załapać na jazdę
      1201... oczywiście nie uśmiecha mi się tak 
      dojeżdżać codziennie - wolę zwykły tramwaj.

15:00 Dowiaduje się, że 1201 uległ wykolejeniu, gdy rano
      dojechał na krańcówkę na Augustowie.
      Media tego i następnego dnia podniecają się, że 
      "szczęście, bo nie było ludzi" 
      - jak gdyby byli ludzie to miałoby się niby
      coś stać. Liczba teorii przyczyn ewentualnego  
      wykolejenia lawinowo rośnie - MPK twierdzi,
      że może zwrotnica, później, że kamień.
      Media wtórują - "Łódź kupiła tramwaj nie 
      przystosowany do naszych warunków...". 
      To fakt, ale o tym za chwilę.

05.04.2002 Piątek
07:10 Moja teoria o wcześniejszym wstawaniu upada - wolę 
      poleżeć w łóżku 10 min. dłużej, niż uczestniczyć
      w codziennym teście obciążeniowym CityRunnera.

07.43 Sytuacja z dnia wczorajszego powtarza się - ale 1201
      ma tylko 2 min. opóźnienia. 10 szczęśliwcom
      z przystanku udaje się załapać do środka
      - reszta pasażerów musi "polizać lizaka przez 
      szybkę".
      Ze środka słychać motorniczego przez głośniki:
      - panowie przy drugim wejściu proszę głębiej...
      Budzi to rozbawienie współpasażerów.

07:45 Tradycyjnie już wsiadam w "14" wlokącą się
      za "Citkiem" do Centralu.

06.04.2002 Sobota
10:00 Mam pojechać na pocztę na Kaliskim (PP w trosce o 
      klienta każe mu odbierać paczkę nie na urzędzie
      na osiedlu, tylko pół miasta dalej...).
      Tu oczywiście przydałoby się to zrobić CityRunnerem 
      - mija tydzień odkąd wyjechał na tory, a ja miałem 
      tylko jedną okazję by się nim przejechać.
      Rozkłady jazdy z telegazety łódzkiej TVP3 okazują się
      mało praktyczne i nieprzydatne - nie idzie liczyć 
      na cokolwiek z taką prędkością przesuwu kolejnych 
      plansz. W końcu ściągam rozkłady ze strony MPK.
      Po wyliczeniu wychodzi, że na przystanku powinien być o
      12:11.

12:10 Na górnym przystanku już widać tramwaj linii 10.
      Tym razem jednak nie jest to wagon 1201...
      Później się okazuje, że dziś CityRunner jeździ jako
      10/5, a nie 10/7. MPK mnie znów wyrolowało.
      "Citka" widzę na Kaliskim jak jedzie w stronę
      Retkini - tak sobie myślę, że jak będę jechał do domu 
      to się będziemy mijać. 

12:45 Wysiadam z tramwaju na Retkińskiej i czekam - po chwili
      1201 podjeżdża z przeciwnej strony.
      Minuta i z szumem buja się w kierunku Centrum. Boczne 
      wibracje, które są typowe dla dużych prędkości przy 
      jeździe wagonami typu 405,
      "Citkowi" udzielają się przy dużo mniejszych
      prędkościach, zresztą torowisko też robi swoje. 
      Zauważyłem wymienione przewody trakcyjne - lśnią 
      miedzią aż razi. Ciekawe, czy to planowo, 
      czy na potrzeby 1201-1215...

15:30 Dokonałem korekty rozkładu jazdy i przy okazji wyjazdu
      do pracy zjawiam się na przystanku, aby  
      "załapać" się na dojazd "Citkiem". 
      Great, znów przyjeżdża zwykły tramwaj.
      MPK znów górą, a ja się zastanawiam czy jestem aż takim
      matołem z matmy z jakiego się uważam. Dla pewności 
      czekam jeszcze przy Centralu na następną "10"
      żeby sprawdzić czy się nie przeliczyłem - przyjeżdża 
      zwykły tramwaj.

07.04.2002 Niedziela
15:30 Znowu jadę do pracy. 
      Na nic nie liczę, a tu na górnym przystanku staje 1201.
      - jestem frajerem - sobie myślę, i zastanawiam się 
      czy na złość nie wsiąść ;-) Ale nic to. 
      Uskuteczniam drugą w życiu jazdę wagonem 1201.

15:33 Jest w miarę luźno, jeśli w stosunku do wnętrza 
      Cityrunnera można użyć tego określenia. Z tyłu na
      "loży" jedzie jakaś rodzinka, a ja patrzę 
      przez tylną szybę na obrazki niczym ze screen savera. 

15:45 Wsiada coraz więcej ludzi. Jest duszno. Instyktownie 
      rozglądam się za jakąś formą klimatyzacji - klap w 
      dachu nie ma,  małe uchylane lufciki w co drugim oknie 
      nie wymuszają pożądanej cyrkulacji powietrza. 
      Zastanawiam się, czy "Citek" ma klimę 
      - bo jeśli nie, to latem jazda nim będzie przypominać
      wędzarnię, a pasażerowie będą jak sardynki w puszce ;-)
      1201 jedzie w miarę cicho, tylko plastiki 
      niemiłosiernie trzeszą i rezonują.
      Dwa wyświetlacze mające informować pasażerów jaki jest 
      najbliższy przystanek wyświetlają informacje do połowy.
      Patrzę na ładnie wykończony sufit - nalepki 
      "Przycisk bezpieczeństwa" zdają się odwoływać
      do nikąd - odnośne przyciski znajdują się na poręczach,
      a nalepka wskazuje na sufit czy okno.
      1201 zwalnia przed każdym rozjazdem i skrzyżowaniem z 
      torami, w zasadzie nie przekracza podczas całej jazdy 
      30 km/h.
      Nawet jadąc pod wiaduktem przy dw. Kaliskim, który 
      normalne tramwaje pokonują z dzikim pędem jedzie na oko
      25 km/h. 
      To samo na odcinku dw. Łódź Kaliska-Żeromskiego.
      Tramwaj szybkobieżny, przypomina wyścigowego zółwia...

      Na dobra sprawę, to trudno mi wyobrazić sobie 
      racjonalnie szybką komunikację Widzew< =>Retkinia,
      skoro tramwaj się nie może rozpędzić, bo co rusz
      hamuje. Inna sprawa, że co chwila jest przystanek -
      tramwaj nie stanie w miejscu. 
      Stan torowiska w paru miejscach też może budzić 
      politowanie - pospiesznie łatane podtorze na odc. 
      Central-dw. Kaliski nadawało by się do wymiany,
      czy porządnego remontu.
      Zastanawia też celowość sypania cementu z piaskiem do 
      korytek obok torów... Nevermind.
      
      Od Kaliskiej brakuje już miejsca nawet do stania - jak 
      na niedzielę, to ostre przegięcie, ale to w końcu 
      CityRunner. 
      Duchota staje się coraz bardziej we znaki.
      Tym bardziej jest to nieznośne w przypadku, gdy przed 
      tobą staje gośc po paru drinkach, czy taki,
      który nie miał kontaktu z umywalką/wanną
      przez kilka dni.
      Patrząc po reakcjach współpasażerów, fetorek niesie się
      przez większą część tramwaju z zadziwiającą prędkością.
      Tego nie potrafią nawet najdroższe perfumy.
      Do Centralu wleczemy się 2-3 min. dłużej niż zwykłym 
      tramwajem.

08.04.2002 Poniedziałek
07:36 Przyjeżdża "dwunastka", jeśli MPK nic nie    
      pozmieniało, to za chwilę przyjedzie "Citek".

07:41 1201 nadal nie widać - pewnie jak zwykle stoi
      po trasie, bo pasażerowie go szturmują.

07:45 Nie ma "Citka", nie ma też "czternastki",
      która zaraz po nim przyjeżdża, robi się coraz
      ciekawiej. 
      Na twarzach pasażerów stojących na przystanku widać
      lekkie zaniepokojenie. Jeśli nie zdarzy się cud,
      to na uczelnię raczej już nie zdążę.

07:51 "Jest!" wyrywa się z ust jednego z chłopców
      stojących na torach na widok 1201 podjeżdżającego
      na górny przystanek.
      15 minut obsuwy, 1201 bije swój rekord porannej
      punktualności.

07:54 Dwie kobiety stojące na przystanku widzą CO podjeżdża:
      - podobno jazda nim jest niebezpieczna, wykoleja się...
      - eeee, ja nim jechałam, jest w porządku, cichy, itd.
      Czy pojechały 1201 tego Wam nie powiem... ;-)

07:55 1201 podjeżdża na mój przystanek  i znów loteria:
      10 pasażerów stojących najbliżej drzwi załapuje się
      do środka. Zauważam, że tramwajem kieruje kobieta
      - obok niej jakiś mężczyzna, pewnie znów "robią 
      szkolenie".
      Jedna z pasażerek stojących "na stopniach"
      (w "Citku" nie ma stopni - jest w pełni
      niskopodłogowy) wysiada i rezygnuje z morderczej jazdy 
      - gratulacje za rozsądek.

07:56 "Citek" stoi dwa razy dłużej na przystanku, 
      bo fotokomórki nie pozwalają zamknąć drzwi.
      Za nim już podjeżdża "14", następna "10",
      na górze widać też "12", i chyba jeszcze 
      jeden tramwaj.
      Niezły sznureczek.
      Oczywiście jadę "czternastką", co chwilę 
      stopowaną przez jadącą z przodu żółtą gąsiennicę.
      I taka czkawka trwa, aż do końca jazdy.
      Przypomina mi to jazdę po samoczynnej blokadzie 
      liniowej na kolei, gdzie najbliższy odcinek oddalania 
      jest zajęty taborem - wtedy co chwila podjeżdża się
      pod semafor podający sygnał "Stój".

08:01 Koło Kaliskiego tramwaj niespodziewanie cichnie 
      - chyba wysiadło zasilanie.
      - great - słychać czystą angielszczyzną,
      obok mnie kilka osób już snuje domysły z powodu
      jakiego to innego tramwaju stoimy.
      Siłą rozpędu wtaczamy się na przystanek przy Kaliskim. 
      Drzwi wydają jedynie głuche szczęknięcie - nie ma 
      prądu, to się nie otworzą. 15 sekund później podstacja 
      (najprawdopodobniej) automatycznie przywraca zasilanie.
      Słychać głośne odetchnięcie pasażerów.
      Wśród pasażerów do obiegu wchodzą określenia:
      SnailRunner (od ang. Snail - ślimak, mozolny biegacz)
      i TurtleRunner (od ang. Turtle - żółw, żółwi biegacz).

08:10 Wysiadam na przystanku obok Centralu.
      Nawet "Citek" jest mi coraz bardziej na rękę,
      bo odciąża jadącą za nim "14" z pasażerów, 
      gdyż ta staje bliżej Kościuszki 
      (bo z przodu jest 1201 :).

08:25 Na uczelni (na szczęście) nie załapałem się na groźne
      spojrzenie wykładowcy plus tłumaczenie dlaczego się
      spóźniłem.
      Koledzy z roku stwierdzili, że zdążyli odśnieżyć 
      samochód, gdy CityRunner przejechał jeden przystanek...
      (ok. 10 min.)

12:25 Stoję na przystanku przy Centralu.
      Motorniczy "14" zamknął drzwi widząc biegnących
      do jego tramwaju ludzi.
      Ciche nadzieje na powrót 1201 w stronę Retkini rozwiewa
      jadąca "normalna 10", i "Citek" 
      zdążający z przeciwnej strony. 
      Ewidentnie na CZERWONYM przejeżdża skrzyżowanie
      (pomarańczowe zgasło zanim minął sygnalizatory).
      Sympatycznie wyglądająca motornicza wydaje się być 
      bardziej zajęta rozmową z dwoma panami w kabinie,
      niż sygnalizacją na skrzyżowaniu.
      Obyło się bez następstw (czytaj: kierowcy byli
      przytomniejsi).

12:45 Dowiaduje się kolejnych "rewelacji" o moim
      ulubieńcu. Rano "rozkraczył się na pół
      godziny na Kaliskim", za nim oczywiście stał
      sznur tramwajów.
      Informatorzy również zwrócili uwagę, że "kobieta
      prowadziła". Nie żebym był szowinistą,
      ale czy motorniczowie MPK muszą się szkolić akurat,
      kiedy ludzie dojeżdżają do pracy???
  
10.04.2002 Środa
09:36 Wracam ze szpitala na Czechosłowackiej. 
      Gdybym się nie zatrzymał na st. Łódź Niciarniana
      i nie patrzył na podsył maszyny na Fabryczną,
      to pewnie załapałbym się na 1201 jadącego
      w stronę Widzewa.
      No mercy, nie odpuszczę MPK za poranne lizanie
      CityRunnera przez szybkę.
      Wsiadam w jadącą minutę później "9"
      i ścigamy 1201. Po dwóch przystankach już
      się za nim wleczemy.

09:44 Na krańcówce na Augustowie jako pasażer jestem
      pierwszy raz w życiu - trochę dziwnie
      zorganizowana - nie ma przystanku przy ekspedycji
      (jest dopiero przy ul. Lermontowa, 200 m dalej). 

09:50 "Kinder Niespodzianka" już podjechała.
      Sadowię się w przedniej części na foteliku 
      z logo MPK. Jest wygodne.

09:51 Bliżej niesprecyzowany dźwięk mający
      najprawdopodobniej imitować dzwonek jaki znamy
      ze starych tramwajów oznajmia, że ruszamy.
      CityRunner płynnie rozpędza się. Jedzie dość cicho,
      tylko trzeszczenie plastiku niemiłosiernie daje znać
      jaki to konkretny pojazd komunikacji miejskiej.
      Trzeszczy głośniej niż w tylnej części.

09:54 Dojeżdżamy do krańcówki przy Widzewskiej 
      - na bocznym torze stoi biały "Sprinter"
      MPK i dwóch panów z pogotowia torowego razem 
      z motorniczym 1201 idą gdzieś na tył tramwaju.
      Na koniec pytają się "a gdzie uczeń?",
      co daje nadzieję, że przynajmniej część trasy
      przejedziemy planowo.

10:00 CityRunner budzi nadal zainteresowanie wśród ludzi
      - przez szybę (notabene firmy Durex) widać, 
      że wielu zwraca na niego uwagę - od ludzi
      spacerujących chodnikami na kierowcach skończywszy.

10:02 Wyjmuję zegarek. Przed nami skrzyżowanie
      z Kopcińskiego. Zapełnienie na oko 75%.

10:03 "Citek" pokonał to skrzyżowanie w 25 sekund.
      Brak mi skali porównawczej z normalnym tramwajem,
      ale to chyba 10 sek. więcej.
      Mijanie z "normalnymi" tramwajami z punktu
      widzenia pasażera niskopodłogowego tramwaju jest
      dość ciekawe - czuję sie, jakbym siedząc po turecku
      na dywanie patrzył się na kogoś,
      kto siedzi na stołku barowym.

10:30 Retkinia, Krańcówka na Popiełuszki. 
      Citek czeka w kolejce na miejsce.

10:32 Tym razem strategicznie usiadłem z tyłu. 
      Szyba już nie firmy Durex, tylko Pilkington.
      Środkowe krzesełko w tzw. loży - składane (jak
      z bocznymi to nie wiem), ale o tym za chwilę.
      
10:34 Kolejny test obciążenia - do 1201 wsiada
      zorgaznizowana grupa dzieci z jakiejś szkoły
      - mają frajdy co niemiara. Od razu zajmują 
      wszystkie siedzenia, nauczycielka tradycyjnie stoi.

10:38 Jedna z pasażerek siada składając krzesełko obok mnie,
      przy okazji przycina mi nim kurtkę. Niby ten fakt
      zauwazyła, ale ani się nie podniosła, nie usłyszałem
      też żadnego "przepraszam" stosownego w tej sytuacji.
      Cóż, tylu ludzi narzeka, na wychowanie dzisiejszej 
      młodzieży, a sami dają odpowiedni przykład.
      Ostatnio gdy ustąpiłem miejsca starszej pani 
      z dzieckiem jadąc z uczelni, nie usłyszałem nawet 
      zwykłego "dziękuję".
      Sam nie uważam się za idealnie kulturalnego,
      ale w myśl zasady "Żądasz kultury - zachowaj ją sam",
      to starsi ludzie czasem dają sami pole do popisu.
       
      Wracając do przyciętej kurtki - między siedzeniami 
      w "Citku" producent przewidział sporą szparę,
      co pozwoliło uwolnić połę bez potrzeby proszenia 
      współpasażerki o chwilowe wstanie z siedzenia.
      Plus dla Bombardiera i monterów z MPK. ;-)

10:40 Wysiadam na Retkińskiej. Brygada ŁZE S.A. wymienia
      oświetlenie w lampach na skrzyżowaniu. 1201 prowadzi
      już inny motorniczy w asyście poprzedniego.
      Chwila, i bezszelestnie (obudowy wózków jednak trochę
      rezonują) rusza w dół w kierunku Centrum.
      No, odbiłem sobie poranne dojazdy na uczelnię.
      ;o)))
      
      PS.: Jutro też będzie CityRunner ;)
      
11.04.2002 Czwartek
07:20 Dzisiaj obudziłem się wcześniej - są więc warunki,
      aby się w końcu przejechać na uczelnię 1201.
      Pierwotnie plan zakładał, że pojadę dwa przystanki
      wcześniej zwykłym tramwajem (bo mogłem też 1201
      jadącym w stronę krańcówki), ale skoro "Citek"
      mi pod nos sam podjechał...

07:28 Jadę tylko jeden przystanek, CR-0001 jest w miarę 
      pusty. Wysiadam przy Armii Krajowej i czekam.

07:36 Przyjechał planowo. Wsiadam sobie tylko znanym wejściem
      do tramwaju - dziś za sterami nieznany motorniczy
      i znana nam już (z przejeżdżania skrzyżowań 
      na czerwonym) motornicza. Hmmm, może lepiej wysiąść 
      zanim się coś stanie... ;-)


07:39 Dojeżdżamy do Retkińskiej - na przystanku full ludzi,
      każdy ma ochotę wsiąść. Robi się tłoczno.
      Na przystanku przy Króla motorniczy już używa 
      mikrofonu zaprzaszając "bardziej do środka".
      I tak w sumie co przystanek... tylko już mniej 
      kulturalnie.

07:50 Motorniczy kwituje do współpasażerki po kolejnym
      zganieniu pasażerów przez mikrofon:
      - no, trzeba im mówić, bo inaczej się nie ruszą...
      
      Drugie drzwi wydają się być jedynymi obciążonymi
      podczas jazdy.

07:57 Wysiadam przy Centralu. Za nami już stoi "14"
      z której też wysypują się pasażerowie. 
      Patrząc na zegarek i przeciskając się między ludźmi 
      potykam się o przystankowy kosz na śmieci - słychać
      gdzieś z tyłu śmiech. No fajnie, że wpadłem 
      - przynajmniej ktoś sobie poprawił humor rano ;-)

07:58 Dwie kobiety rozmawiają o jeżdzie "Citkiem":
      - wiesz, dwa, pieć razy się przejechać jest fajnie,
      później się człowiek przekonuje, że to żadna rewelacja.

      Tak samo powiedziała wczoraj moja znajoma, która 1201
      jechała tylko raz i to przez jeden przystanek 
      przyciśnięta do szyby. Sam powoli mogę się pod tym 
      podpisać - CityRunner powszednieje.

07:59 Spotykam kolegę z uczelni, który przyjechał
      "czternastką" z tyłu. Dziś nie zdążył
      na CityRunnera, ale przez to jest szybciej 
      ode mnie na przystanku przy Kościuszki.
      Jutro chyba też pojadę po staremu.
      ;->


12.04.2002 Piątek

07:40 Dzisiaj sobie odpuszczam, mimo, że jedzie
      planowo (już stoi na Retkińskiej).

07:41 Podjechał.
      Z tyłu nie widać "14", ani też
      innych tramwajów. 
      Na oko środku jest luźno.
      Konsternacja.

      Jednak wsiadam, co mi tam.
      Prowadzą ci sami motorniczy co wczoraj.
      Zapowiada się ciekawie.

07:45 Zauważam, że z trudnością można stanąć 
      we wnętrzu tak, aby zmieściło się jeszcze
      paru pasażerów. Ludzie zawadzają o nogi 
      siedzących na krzesełkach przy wejściu.
      CityRunnera trudno nazwać przestronnym.
       
      Głos motorniczego świadczy, że ma on 
      lepszy dzień niż wczoraj.
      Raczej nie spodziewam się, żeby ktoś 
      z MPK czytał tego BLoga i wyciągał wnioski.

07:53 Stajemy na przystanku obok Centralu.
      Punktualnie. Z tyłu nie widać też żadnej
      "czternastki". Brawa dla MPK, jednak można...

07:55 Wtacza się "14" gdy jestem już
      na przystanku przy Kościuszki.


14.04.2002 Niedziela

15:36 Jadę do pracy, przepuszczając jadącą "14".

15:41 Już stoi na Retkińskiej. Pogoda raczej nie dopisuje 
      - ciepło, ale zbiera się na deszcz.

15:42 Drzwi się same otwierają - jakaś innowacja, czy co?
      ;-)
      Jak zwykle są trudności ze znalezieniem miejsa 
      stojącego - 1201 ze względu na budowę anatomiczną 
      jest głównie przeznaczony dla ludzi siedzących,
      a te miejsca są już pozajmowane...

15:43 Gosh, stanąłem na zespoleniu paneli - na łuku nogi
      odjeżdżają od poręczy za którą się trzymam ;-)
      Człowiek siedzący na krzesełku przy drzwiach co 
      przystanek otwiera drzwi - innowacja się wyjaśniła.
      Przynajmniej za klimę robi ;-)
      Najlepszy był tekst do starszych pań siedzących obok:
      [tu się zapytał o trasę]
      - a wie pani, jakim tramwajem my jedziemy?
      - dziesiątką.
      - sityruuuuuner! To jest najszybszy tramwaj w Łodzi...
      (tu współczujące spojrzenia pasażerów...).

15:45 Dworzec Kaliski. Zapala się oświetlenie wnętrza.
      Niezbyt potrzebne, bo jest jeszcze widno, 
      ale można się przekonać, że jest spokojne.
      Ładne, tylko motorniczy zaraz je gasi ;-)
      Pasażerowie "ósemki" jadącej w stronę
      Teofilowa wytykają CityRunnera palcami w geście 
      zainteresowania. Z ruchu warg można wyczytać:
      "Patrz co jedzie!".

15:53 Przyjechaliśmy planowo - jazda "Citkiem"
      nie daje już takiej frajdy jak dawniej,
      ale - jak widać - ludzie z innych tramwajów 
      i na ulicy wciąż zwracają na niego uwagę.

15.04.2002 Poniedziałek

07:41 MPK dało do wiwatu, dziś przyjechała zwykła "10"...
      Zastanawiam się czemu nie ma "Citka".

07:44 Sprawa się wyjaśnia - dziś CityRunner nie jedzie jako
      10/7, lecz 10/9 (mijamy go gdy jedzie 
      w stronę Retkini). Korekta rozkładu jazdy, 
      czy jednorazowa jazda z innym rozkładem?
      Chyba go celowo przesunęli, bo faktycznie łapał 
      opóźnienia na przystankach... a może celowo przenieśli, 
      żebym już nie pisał, że rano do niego nie wsiadłem?
      ;-)

16.04.2002 Wtorek
09:41 To jakieś fatum, dziś znów podjechał. 
      Aaaaaaa, w końcu jeździ teraz jako 10/9, zapomniałem.
	  
09:42 Jak zwykle mam problem ze znalezieniem miejsca
      stojącego - wszak trudno tak stanąc, żeby ludzie mogli
      swobodnie przejść, albo żeby się komuś nie potykać 
      o nogi (szczególnie krępująca sytuacja, gdy się
	  zawadzi tak o młodą niewiastę - potrafi się oblać
	  rumieńcem w dowód wdzięczności... ale człowiekowi
	  później głupio - taki staruszek i podrywa
	  młode kobiety :)
	  
09:48 Starsza pani łapie się za serce i wysiada
      na Kaliskim stwierdzając "Ale tu duszno..."
	  Niewątpliwie brak cyrkulacji świeżego powietrza
	  jest poważną wadą CityRunnera - lufciki
	  nie wystarczają. 
	  Motorniczy chyba pomylił przyciski, bo znów zapaliły
	  się na kilka minut świetlówki w podsufitce...

09:53 Ufff... koniec jazdy w piekarniku - klikoro gości
      na przystanku biegnie do 1201 twierdząc, że jeszcze
	  nim nie jechało... chyba predko stwierdzą, że nie jest
	  to żadna frajda gotować się we wnętrzu "Citka"...	

27.05.2002 Poniedziałek  
       Czas już skończyć tego bloga.
       Od wyjazdu 1201 na łódzkie tory minęły ponad dwa miesiące,
       od paru dni kursuje też 1202. 
       CityRunner nie wzbudza też takiego zainteresowania
       jak dawniej. Ludzie też się w nim nie tłoczą, no może
       po za godzinami szczytu. 
       Zatem... wszystko w normie...