W poszukiwaniu dobrego smaku

Teraz nieco przyziemny felieton – w odróżnieniu
od ostatnich w formie tekstów z różnych utworów muzycznych.

Dziś będzie o najpopularniejszej chyba potrawie każdego studenta,
czyli pizzy. Co to jest pizza chyba każdy student wie (w każdym razie
nie musi tego wkuwać na pamięć :). Uprzedzam jednak, iż dobrze znany
nam placek na drożdżowym cieście w zależności od fantazji sprzedawców
może przybierać różne kształty, że o zawartości nie wspomnę.
I tak, np. na rynku w Jędrzejowie (świętokrzyskie) za jedyne 4 PLN
nabywamy pizzę w formie puchatej prostokątnej bułki z zapieczonym serem.
Cokolwiek to jest, raczej cieżko nazwać pizzą.

Obecnie modne są małe bułki zwane mini-pizzami – tak naprawdę
jest to cebulak z płatkiem salami, lub po prostu bułka drożdżowa
z przypieczonym plastrem kiełbasy i płatkiem zółtego sera, w wersji
rozszerzonej z paskiem słodkiej paparyki – w takim przypadku
nosi ona nazwę handlową bułka sycylijska.

Następna odmiana pizzy, to – nazwijmy ją roboczo – pizza dźwirzyńska
(od nazwy nadmorskiej miejscowości Dźwirzyno, w której ją konsumowałem)
– oznacza to najkrócej mówiąc nadgorliwość obsługi w nadawnaiu smaku potrawie.

Zamawiając we wspomnianym wyżej miasteczku pizzę pepperoni (normalnie z salami, papryka,
ew. tabasco) dostałem ją po węgiersku, czyli papryka w wersji "czuszka"
(a więc ostra), w całości + siekana na cieście, dodatkowo ostra w proszku,
peperoni i coś tam ostrego jeszcze 😛

Obsługa co prawda wcześniej ostrzegła, że pizza jest ostra (ale nie mówili, że mało zjadliwa 🙂
– chyba postanowili sobie zrobić żart. Ciężko byli zdziwieni, jak ją zjadłem (popijając dwiema colami,
bo jedna nie starczyła). Panom już opadły szczęki, gdy zażartowałem, że chyba jeszcze
raz to samo zamówię 🙂

Kolejna odmiana pizzy – z mikrofalówki.
Cokolwiek to oznacza, jest profanacją smaku i zaprzeczeniem tej potrawy.
Oczywiście, w różnej maści w fastfoodach robienie pizzy z pieca przeczy
fukcji lokalu, jaką pełni – jednak pizzę z mikrofali można
dostać też i w "poważniejszych" miejscach.
Dodam tylko, że najbardziej dotychczas smakowały mi pizze z mikrofali
na dworcu kolejowym w Krakowie (bufet Warsu w podziemiach; ze względu
na to iż była przypieczona grillem w kuchence – ktoś miał pomysł i chwała mu za to),
oraz na rynku w Hrubieszowie. Uwaga – w drugim przypadku był to mały bar czynny
(chwała Bogu) w niedzielę, normalnie w rynku jest jeszcze pub Marco podający pizzę z pieca
(poprawka z 2004.05.19 – już chyba tam pizzy nie podają, ale jest dobra
pseudochińszczyzna – tyle, że dłuuugo się tam czeka na cokolwiek)
i inny lokal gastronomiczny robiący pizzę w kuchence. Ogólnie mogę stwierdzić, że gdziekolwiek
traficie na pizzę na rynku w Hrubieszowie nie będziecie żałowali (chyba 🙂

Obwód, średnica, grubość, cena.

Z matematyczej zasady szufladkowej Dirichleta wynika, że cenników pizzy jest
co najmniej tyle, ile lokali. Każda pizzeria ma swój specyficzny sposób podawania
danych w menu. Zasadniczo określenia wielkości typu "duża", "średnia", "mała"
nie są tożsame w różnych lokalach. Dlatego przyjęto inny standard – podawanie średnicy
ciasta, lub też liczby osób, na które optymalnie taka pizza starcza.
Tu bym jednak radził uważać – różnica między "dużą", a "małą"
wynosi nieraz 2cm średnicy!. Tak było w przypadku pizzerii na ulicy Obywatelskiej w Łodzi,
dokąd udałem się pewnego dnia z kolegami z uczelni. Dwoje zamówiło dużą, trzeci kolega i ja małą
pizzę. Jakie było nasze zdziwienie, gdy wszyscy otrzymaliśmy łudząco identyczne rozmiarowo
ciasta. Właścicielka lokalu zapytana jak może wyjaśnić tę sytuację, zrobiła głupią minę
i stwierdziła, że nam się tylko wydaje, bo do dużej są większe talerze i w ogóle te pizze
różnią się 2 cm średnicy (róznica wynikała z tego jak bardzo zostało rozwałkowane ciasto,
w cenie pizze różniły się jednak znacznie – o 4 PLN).
Nie mieliśmy przy sobie miarki (dymu też nie chcieliśmy robić), ale efekt jest taki,
że były to nasze ostatnie odwiedziny w tym lokalu. Nieważne, że były tam dobre sosy
– właścicielka nie potrafiła przyznać się do pomyłki pana wyrabiającego ciasto (zwanego
potocznie pizzerem, choć podobno nie jest to właściwe określenie), choć widać było po niej,
iż jest zorientowana co jest grane.
Jako dodatkową anegotę z tej pizzerii mogę dodać, iż polecają w menu "pizzę bez sera".
Lekki ROTFL.

Teraz uwaga – w niektórych lokalach pytanie się o średnicę pizzy może spowodować dziwne reakcje u osób z obsługi – tak było przynajmniej kilka lat temu w Olkuszu. Dlatego bezpieczniej jest pytać się jak duża
jest duża pizza (zazwyczaj obsługa powinna pokazać upieczoną już pizze podawną innemu klientowi,
lub formy w jakich ciasto jest pieczone) i nie ma problemu.

Teraz o innych parametrach, które zasadniczo decydują o wyborze dobrej pizzerii.
Wbrew pozorom, nie jest to marka – o ile w Łodzi Da Grasso może być w tej mierze dużym wyjątkiem,
to "renomowane" lokale typu Telepizza radzę omijać z daleka.
Głównie z dwóch powodów – wbrew zdjęciom na ulotkach, pizza zawiera niewiele składników
– jest to tak skąpa ilość, że praktycznie kupuje się tylko ciasto z serem. Jeśli pod uwagę
wziąć najważniejsze kryterium, czyli cenę – to zastanawiam się, dlaczego ta firma jeszcze funkcjonuje.
Co prawda teoretycznie mają masę promocji typu "druga pizza za złotówkę", ale jak nietrudno
jest zauważyć, druga pizza jest "na dzień dobry" wliczona w tę pierwszą. Nie lubię
zresztą gdy chcę kupić jedną pizzę i wciska mi się ją w cenie dwóch.
Jedyną marką na którą rzuciłbym
się w akcie desperacji jest PizzaHut. Podczas mojego pierwszego pobytu w Warszawie (to był luty ’99 chyba),
poszedłem tam zachęcony zrobieniem testu lokalu z kolegą z Kielc. Ceny jak przystało na "markę"
i Warszawę są jeszcze do zaakceptowania, gorzej z obsługą. Na przyjęcie zamówienia czekaliśmy 18 minut
(a nie na samą pizzę!), tyle samo też na wydanie rachunku. Pięknie, nie? 🙂
I tu kolejna ciekawostka – bar sałatkowy, w którym można się raczyć do woli – nie ma podanych cen,
ale na rachunku zostanie wszystko doliczone. Nie wiem jak jest teraz, może się to zmieniło.

Wracając do tematu – dobrą pizzerię poznaje się po kilku parametrach (wymienione poniżej w kolejności od najważniejszego),
najprościej ocenić je spoglądając na talerze ludzi, którzy już jedzą. Z góry uprzedzam, iż
podana niżej lista odnosi się do lokali, gdzie pizza jest przygotowywana na miejscu
i jest serwowana z pieca.

  • Stosunek wielkości ciasta do ceny – jeśli za 10 PLN otrzymujemy coś, co przypomina wielkością dużego cebulaka, szkoda kasy.
  • Objętość składników (nie myslić z ilością!) w stosunku do objętości ciasta – gdy pizza ma mieć 3 składniki, i wszystkie mieszczą się w zasadzie na środku ciasta, opuszczamy lokal.
  • Ilość ludzi w lokalu – wiecej niż połowa zajętych miejsc w porze wieczorowej
    sugeruje, że ten lokal wart jest odwiedzin.
    Uwaga – pozory nieraz mylą…
    Z drugiej strony, tam gdzie jest ciasno
    nie ma sensu przychodzić – może i jedzenie jest niezłe, ale o ile nie przychodzimy tylko po to,
    aby "coś zakąsić" to warto poszukać czegoś bardziej kameralnego i przestronniejszego .

  • Ilość dodatków – np. więcej niż dwa sosy, napój do pizzy za symboliczną złotókę, możliwość zamówienia różnych składników na każdej połowie ciasta (powinno to być standardem), itd.
    Pod tym względem śmiało polecam Pizzerię Fan w Olkuszu.
  • Stopień przypalenia ciasta – w Antonio na Piotrkowskiej byłem świadkiem, jak młoda para
    zamówiła pizzę "wiosenną", którą otrzymali przypaloną w 50%. Tu należy dodać, iż
    obsługa po zgłoszeniu faktu od ręki przygotowała następne porcje.
  • Jakość obługi i czas oczekiwania na zamówione potrawy – co tu dużo mówić, nieraz na herbatę czeka
    się kwadrans w małym lokalu.
    Oczywiście mowa o sytuacji, w której zrobienie herbaty wymaga użycia czajnika elektrycznego,
    gdzie wrzątek otrzymujemy po 5 minutach.
  • Róznorodność menu – myślę głownie o rodzajach pizz, a nie cenach 🙂
  • Dodatkowe atrakcje – koedukacyjne WC, itd. 😀
Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.